fot. archiwum prywatne rapera

Niedawno swoją premierę miał debiutancki album SMTE, pt. „Fides Quaerens Intellectum„. Składa się on z 13 w pełni solowych premierowych utworów, do którego warstwę muzyczną przygotowali tacy producenci, jak: JV, Nawias, kingpest, Lazy i Moody.

Przeczytajcie najnowszy wywiad z SMTE o tym, jak przebiegały prace nad tym krążkiem…

Siemano! Dziś porozmawiamy przede wszystkim o Twojej najnowszej płycie zatytułowanej „Fides Quaerens Intellectum”, co w tłumaczeniu na język polski oznacza „Wiara poszukująca zrozumienia”. Tworząc szkic tego albumu, czym głównie się kierowałeś? Bo trzeba podkreślić, że jest to Twój pierwszy solowy materiał…
SMTE: Siema, siema. Teoretycznie pierwszy, ale wcześniej było kilka rzeczy, które lądowały w szufladzie. Podczas tworzenia albumu kierowałem się jak największą złożonością treści oraz spójności. Musiałem w pełni uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Lirykę stawiam na pierwszym miejscu. Wiara szuka zrozumienia. Nawet jeśli czegoś nie wiem lub coś jest dla mnie nie jasne, to staram się to zrozumieć dla zaspokojenia własnej ciekawości.

Trzeba przyznać, że przekaz zawarty w „Fides Quaerens Intellectum” jest – że tak powiem – bardzo ambitny i słychać, że jesteś oczytaną osobą. Mówisz o wielu zjawiskach, sprawach, rzeczach, których niewielu dostrzega.
SMTE: Możliwe, ktoś może uważać to za wadę, dla mnie jest to największa zaleta. Każdy człowiek ma swoje pióro. To jak nim się posługuje, zależy tylko od tego, co chce przekazać i w jaki sposób. Nie patrzę na innych, kreuje własny styl, język – aby być w pełni zadowolonym z tego, co przekazuję. Włączając tę płytę, chcę, aby ktoś nie był w stanie porównać jej do żadnej innej płyty.

Jednym z utworów, do którego powstało video jest „Forum Romanum” (powyżej – red. rapnews.pl). Zostało ono zrealizowane podczas jednej z Twoich podróży do Rzymu. Czy jest to wyjątkowe miejsce dla Ciebie? Najbardziej fascynuje Cię jego historia, to co niewidoczne?
SMTE: Zrobiłem jeszcze jedno video – „Klaustrofobiczny Wymiar” (nr 6 na płycie). Sądzę, że w każdym miejscu można znaleźć coś wyjątkowego. Jest to kwestia dyskusyjna, ponieważ każdy może piękno inaczej postrzegać. Moim zdaniem trudno znaleźć inne miasta, które mają tak bogatą historię. Chciałem odwiedzić Rzym, aby mieć fundament pod to, co będę pisać. „Fides Quaerens Intellectum” to formuła Anzelma, jednak nie powielam w całości jego poglądów. Tytuł pasował do tego, co chcę przekazać, dlatego zdecydowałem się na zaczerpnięcie tej filozofii. Odwiedziłem Rzym, aby poszukać trochę inspiracji oraz informacji o rzeczach, które po części coś mają wspólnego z tą płytą, musiałem odrobić lekcje. Trudno mi powiedzieć, co mnie najbardziej fascynuje. Historia to jest jeden z kilku rozdziałów, pozostałe nie muszą być mniej ciekawe, lecz to historia naszkicowała całą aurę tego miejsca.

Na każdym kroku podkreślasz, że album ten jest Twoją samotną podróżą, czego przykładem jest również brak gościnnych udziałów. Choć oczywiście nie można pominąć wkładu wielu osób zaangażowanch w ten projekt, jak m.in. producentów. Dlaczego wybrałeś „samotność”?
SMTE: Wyszło to naturalnie, samo z siebie. Nie planowałem gościnnych udziałów, bo nie znam osób, które mogłyby się odnaleźć w takich klimatach. Aby pisać o czymś, trzeba to przeżyć i przetrawić. W moim wypadku, mogłem tylko sam to zrobić. W kilku utworach wokalnie na chórkach wspomaga mnie realizator ze studia – Jakub Juźko. Dał od siebie dużo ciekawych pomysłów.

„Fides Quaerens Intellectum” nie jest albumem muzycznym, który tylko odpalisz i umila Ci cenny czas. Tak zdecydowanie nie jest. Dlaczego? Ze względu na to, że treść jest bardzo ciężka i trafiają się coraz to nowsze słowa/pojęcia, które sprawiają, że musimy je sobie zapisać/zapamiętać a następnie sprawdzić ich znaczenie. Mówię o tym dlatego, że nagrywając ten materiał zapewne miałeś świadomość, że nie trafisz w gusta, m.in. młodych ludzi, którzy wolą mniej wartościowe nuty.
SMTE: Tak, mam taką świadomość. Nie chodzi tylko o młodych ludzi, o tych starszych również. Czasem znajdzie się jakaś osoba, która ma podobne zainteresowania i zaciekle dopytuje się o różne szyfry. W dzisiejszym świecie nikt nie ma czasu, aby siedzieć przez dwie godziny i rozkminiać sobie potrójne czy poczwórne dna. Osobiście cieszę, że potrafię się w taki sposób wyrazić.

Obok muzyki nie można pominąć także grafik, które przygotował Part. Jest to bardzo utalentowany artysta tworzący okładki, m.in. dla tak znanych raperów, jak: Solar, Penx czy Kuban. Co zafascynowało Cię w jego pracy, że postanowiłeś rozpocząć z nim współpracę przy debiutanckim dla Ciebie projekcie, czyli jakby nie było – wyjątkowym?
SMTE: Przede wszystkim szukałem kogoś, kto będzie potrafił odzwierciedlić moją wizję w 100%. Part przygotował wersję fizyczną płyty, grafiki do odsłuchu cyfrowego oraz zajął się montażem teledysków. Zależało mi na tym, aby to wszystko robiła jedna osoba, widziałem wcześniej jego projekty i bardzo mi się podobały.

Choć wokalnych gościnnych udziałów – oprócz wspomnianego Jakuba Juźko – nie ma, to jednak wśród producentów widzimy kilka ksywek. Mimo tego, album jest bardzo spójny i na pewno wiele czasu spędziłeś nad odsłuchem poszczególnych bitów. W jaki sposób nawiązujesz kontakt z producentami? Czy tutaj główną rolę w komunikacji odgrywał Internet?
SMTE: Trochę czasu to zajęło. Musiałem przekopać dużo rzeczy, aby znaleźć producenta/bit, który wpasowałby się w plan. Szczerze powiedziawszy, prawie wszystkie kontakty nawiązałem przez stronę musicbreeze, gdzie producenci dodają i sprzedają swoje prace. Główną rolę odgrywał internet. Gdybym miał wybierać wśród znajomych bitmejkerów, to byłoby ciężko skompletować całość. Mimo, że wszystko było dogrywane przez internet, udało się nawiązać ciekawe znajomości i współprace. Jednego producenta odwiedziłem wraz ze znajomymi przy okazji koncertu Schoolboy’a Q w Warszawie. Widzieliśmy się jeszcze raz czy dwa, działamy cały czas. Pozdro JV!

Na początku naszej rozmowy podkreśliłeś, że przed premierą „Fides Quaerens Intellectum” kilka Twoich produkcji lądowało w szufladzie. Kiedyś to było naturalne, że najpierw szlifowało się swój warsztat, a dopiero po kilku miesiącach/latach pokazywało już swoje wypracowane umiejętności. Teraz to się zmieniło. Wszystko od razu trafia do Internetu i praktycznie każdy chce poznać opinie innych – nazwijmy to „internautów”, choć pewnie lepszym określeniem byłoby „przypadkowych słuchaczy”. Kto jest najlepszym recenzentem Twojej muzyki? Z czyim zdaniem się liczysz?
SMTE: Nic by się nie zmieniło, gdybym nie udostępnił płyty – robię to przede wszystkim z zajawki, dla siebie. Najważniejszym recenzentem mojej muzyki jestem ja sam. Czuję się spełniony, gdy sam odpowiadam za swoją twórczość. Nie idę na ustępstwa, staram się wszystko realizować według własnych planów. Jeśli chodzi o formę oraz brzmienie, liczę się ze zdaniem realizatora w studio, no i raczej to wszystko.

„Fides Quaerens Intellectum” można było zamawiać w wersji fizycznej. Czy mógłbyś zrobić nam taki tekstowy unboxing o tym, co znajdziemy w środku opakowania? Chciałbym również, abyś wytłumaczył nam znaczenie frontu okładki…
SMTE: Jeśli chodzi o wersję fizyczną albumu, to jest to digipack 6P. W środku jest ilustrowana książeczka z tekstami, credits’y oraz krótka sentencja. Okładka powstała w dość wczesnym okresie tworzenia albumu, miałem kilka bitów i niedokończonych utworów. Sam wymyśliłem jak ma wyglądać, nie przypisywałem wtedy żadnego znaczenia. Chciałem, aby to było drzewo/baobab, które może określać długowieczność, coś starego. Zdecydowałem się ująć podwieszone oczy, które dodały aury tajemniczości i wielowymiarowego spojrzenia na świat.

Internetowy odsłuch jest dostępny, mamy fizyczną wersję, dwa teledyski. Czy planujesz jeszcze jakąś formę promocji tego albumu? Być może będzie to jeszcze jeden teledysk?
SMTE: Raczej nie planuję niczego konkretnego. Zabieram się za nowe rzeczy.

A kiedy i w jakich okolicznościach w ogóle zafascynował Cię ten gatunek muzyczny?
SMTE: Wyszło to naturalnie. Od najmłodszych lat słuchałem tej muzyki. Kiedyś nie było internetu, rap leciał na Vivie. Jak miałem swoją mp4, czy pierwszy komputer, głównie słuchałem Killaz Group oraz Peji.

Rozmowę przeprowadził: Patryk FENT

Fanpage:
– www.facebook.com/rapnewspl
– www.facebook.com/FENTraportzpodziemia

Tagi: rap raper hip hop

Facebook Comments
PODZIEL SIĘ