fot. @ciociaewaaa_foto

Sarius z okazji uzyskania 100.000 polubień profilu na Facebooku, a także odebraniu złotej płyty za album „Pierwszy dzień po końcu świata” – postanowił podzielić się ze swoimi fanami poruszającym wpisem.

Jego treść możecie przeczytać poniżej:

  • Słuchajcie, dziękuję Wam za trzecią solową złotą płytę plus jedną platynową i nie licząc licznych złotych za występy gościnne. Niech no siądę, zbiorę myśli, nigdy o tym nie pisałem – WYDAŁEM ŁĄCZNIE 8 ALBUMÓW ZANIM ZOBACZYŁEM ZŁAMANY GROSZ Z MUZYKI. Kolaborowałem z mistrzami rap sztuki, wokół mnie gromadziły się największe mózgi majorsowych wytwórni, ich właściciele swego czasu mówili mi, że ze względu na mój „brak charyzmy” i „niszowość” 15 tysięcy polubień tej strony to max. Teraz spotykamy się przy wpisie z okazji setki tysięcy, ja mam już swoją firme, swój kanał i grubo w kutasie kto co o tym sądzi oraz już dawno daleko za sobą te ich statystyczne wydające u nich „namaszczone na kariere gwiazdy”. Mam w tym poście na celu tylko jedno, pomijając podziękowania, – jeśli czytasz to jako twórca, który żeby połączyć hajs dla rodziny i hajs na studio zapierdala gdzieś na magazynie zimną nocą do samego rana i już naprawdę na banię wchodzą Ci rodzina, kobieta – że to nie ma sensu, że to Twój wymysł, bo gdzie Ci do tego raperskiego lajfstajlu rodem z warszawskich instastory, jak Ty masz zamiar z tego utrzymać SIEBIE I RODZINE?? ODPOWIADAM i odpowiadam tylko na bazie własnych doświadczeń, równolegle ze mną po swój sukces leciało wielu kolesi: razem zderzaliśmy się ze ścianą supportów przed OSTRym (wielkie pozdro Brat) kiedy to publika podczas naszego koncertu skandowała ksywe typa, który gra następny; życie w trasie na doczepke, niewiedza czy znajdzie się dla Ciebie hotelowy pokoj – ZNAM TO. Tylu tych ludzi po drodze poznawało dziewczyny, które wymuszały na nich pójście do pracy – może słusznie – bo „ile lat masz zamiary wierzyć w mit że zostaniesz raperem i zrobisz kariere”; tylu w obliczu biedy chwytało się jakichś prostych robót na magazynie mówiąc „będę pisał i nagrywał po robocie” oczywiście w rzeczywistości wracali z niej wyjebani i szli spać. Moją zaletą było to że byłem pojebany – żyłem jak jebany pustelnik, czytalem przed snem udostepniane memy moich znajomych a la „jeśli czujesz się teraz zagubionym w życiu to pomyśl o tym typie z liceum z twojej klasy który dalej próbuje zostać raperem” I TO BYŁO O MNIE. Teraz – możecie wierzyć w te liczbową propagandę, którą ratują się wykupując swoim artystom reklamy na yt i portalach informacyjnych. Ale to jest 1/500 tego co mam dziś ja. Na tym kończę, Ty, jeśli czujesz że się do czegoś urodziłeś to się do czegoś urodziłeś – i ja wierzyłem, że urodzilem się do rozjebania sceny – nawet kiedy plakali ze bieda – ja mowilem, kij mamy co jesc (nigdy nie zapomne jak menagerka jednego z ojcow hiphopu zmaterializowala nam catering o wartosci 50 zł dla 4 typa w postaci małego pudełeczka sushi) Jak nie było hotelu to spałem na Brzezinach u Greena (pozdro Brat) wyrzucając jego bluzy na ziemię i formując sobie posłanie. Przeszedłem całą tą drogą, więc TY nie masz prawa w siebie nie wierzyć, na pohybel tym wszystkim pasibrzuchom co myślą, że se mogą określać kto się nadaje kto nie. JA sam określiłem, że się nadaje. A cała reszta tych statystyk, fachowych opinii? Wyszło na to, że nie musisz być z wielkiego miasta, nie musisz sobie twarzy dziarać żeby mieć charyzmę. Bądź sobą, wierz w to i zachowaj konsekwencję a cała reszta będzie mogła Ci polerować kule. Przepowiednia się spełni. ANTIHYPE 🌑 – przekazał Sarius (red. rapnews.pl zachowała oryginalną pisownię).

Ponadto, na YouTube pojawiła się relacja video autorstwa Mikołaja Szczęsnego (Zaniemovie) z odebrania złotej płyty za „PDPKŚ”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ