Długo zwlekałem z recenzją tego materiału płyta po prostu gościła w głośnikach mojego auta pomiędzy „Elliminati”, „LONG. LIVE. A$AP”, „Cruel Summer” i choć się tego nie spodziewałem nie wyglądała blado na tle przyznacie zacnej konkurencji. Album Nielegalny Sezon „Teraz i tu” zawiera 18 numerów z czego 2 są bonus trackami nagranymi specjalnie przed legalną premierą tego wydawnictwa w nowej warszawskiej wytwórni płytowej „Stojedenaście” za pośrednictwem, które jakże został wydany ostatni album Pęką (1/2 nielegalny sezon) „Jak fenix z popiołów”.

Przed oficjalną premierą tego już legendarnego kieleckiego nielegalna cały materiał został poddany obróbce i w całości został zremasterowany co słychać, po pierwszych sekundach. Dźwięk jest czysty, z głębią, beż żadnych przesterów. Bity nie zagłuszają Pęka i Fausta i całość (muzyka / rap) prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Osoba zajmująca się masteringiem odwaliła kawał dobrej roboty. Nie ma idealnego masteringu jednak w tym wypadku poprzeczka jest zawieszona wysoko.

Z góry uprzedzam, że jeśli macie zamiar zabrać się za odsłuch tego albumu, (jeżeli nie mieliście jeszcze takiej okazji) to sprawdźcie stan swojego sprzętu grającego. Głośnika z laptopa, komputera i słuchawki z Tesco odpadają one nadają się świetnie do wysłuchania dyskografii smerfnych hitów a nie tego albumu. Nawiązując do znanego wam pewnie cytatu: „Nie pierdol! Po pierwsze zwiększ masę!”, w tym wypadku powiem: „Nie pierdol, że nie słyszysz! Po pierwsze zmień sprzęt audio!”.

Za produkcję albumu w większości odpowiada nieznany mi wcześniej producent/ duet producencki A&S productionz i w tym miejscu muszę się zatrzymać z racji, że te produkcje choć pochodzą z okresu 2009-2011 oraz 2013 (bonusowe numery) to poziom tych produkcji jest świetny i po pierwszym przesłuchaniu przypominały mi produkcję Davida Gutjar’a, który odpowiadał za produkcję albumu Semtex wydanego przez Borixona i Kajmana. Stylistycznie bity oczywiście różnią się, jednak mają one taki sam wysoki poziom i swoistą świeżość mimo iż niektóre mają po 4 lata.

Produkcję A&S productionz są bardzo zróżnicowane od klasycznych bitów z nowojorskim zacięciem „Bez pytań”, „ Buduję nastrój” po newschoolowe produkcję z połamaną perkusją „Nocna zmiana rapu”, czy świetne moim zdaniem „Obserwuj” oraz mój #1 na tym albumie mocno dirty-south’owa „Szarańcza”. Jako producent na tym albumie debiutuje także Faust (1/2 nielegalny sezon), który odpowiada za produkcję numeru „Chęcińska story” klimatem z dalekiego wschodu przypominające bity mistrza Scot’a Stroch’a znanego z takich tracków jak „Lean Back”, „Candy Shop” czy „Just A Lil Bit”. Po jednej produkcji dołożyli także Sakier, Vasquez, DNA oraz Fabster , którego produkcja do numeru „China-town” jest oficjalnym singlem do, którego powstał teledysk. W jednym zdaniu: muzycznie jest bez zarzutu, choć nie wszystkie bity przypadły mi do gustu to doceniam ich jakość, różnorodność i doskonale zdaje sobie sprawę, że znajda niejednego zwolennika wśród odbiorców albumu.

Kilka dni temu przeczytałem inna recenzje tego albumu i uśmiałem się zastanawiając się co autor miał na myśli i czy na pewno słuchaliśmy tego samego albumu, cytując BRING YA SKILLZ 2 DA BATTLE: „Pomijam, że nie trafiają w bity i potykają się jak dziecko na klocku lego, ale pieprzą takie głupoty, że tego się nie da słuchać. Liryka i flow leżą tu i kwiczą…” Człowieku albo wymień te słuchawki z Lidla chociaż na te z Saturna albo słuchaj ze zrozumieniem.

Wciskam play, # 1 na albumie: „Bez pytań” aby po chwili upewnić się ,że słowa DJ 600 Volt’a, że Pęku jest jednym z najlepiej rymujących mc w naszym języku nadal są aktualne a Faust kompletnie nie daje się przyćmić i solidnie rapując przekonuje mnie do siebie. Ten duet funkcjonuje w idealnej symbiozie i flow oraz styl Panów nie dzielą lata świetlne ale co najwyżej metry, tak czy inaczej jest to bieg w duecie ku wspólnemu celowi, nie ma tutaj miejsca na pogoń jakiej doświadczył Jędker ½ WWO będąc lata świetlne za plecami Sokoła, swoją drogą jak widać taka sytuacja może bardzo niebezpieczna i prowadzić do obudzenia się głęboko ukrytego genu disco polo w tym wypadku nie ma szans, żeby taka sytuacja miała miejsce.

Na „+” także zasługują goście, którzy dołożyli cegiełkę i muszę powiedzieć, że tracki w których się znaleźli wydaja się być szyte dla nich na miarę: Wojtas/ WYP3 w „Buduję nastrój” wprost płynie po bicie i przenosi nas w czasy (back in the day) pierwszych płyt Wzgórza. Stanior słychać, że jest głosem młodego pokolenia oddającego należyty szacunek bardziej doświadczonym od siebie zawodnikom i mimo to gruntuje własna pozycję na scenie, swoja droga muszę sprawdzić inne produkcje tego zawodnika bo wygląda bardzo obiecująco.

Teraz kilka faili dotyczących warstwy lirycznej, które na szczęście nie kładą tego albumu na kolana ale pozostawiają widoczna rysę już od pierwszego przesłuchania:

1. Dryna goni dryn 2, numer kompletnie przestrzelony, skipowany po kilku sekundach. Miał być odwołaniem do klasycznego „Drin za drinem” z albumu Tedego – S.P.O.R.T. z gościnnym udziałem VETO oraz V.E.T.O. – Świat na trzeźwo, jednak powinien być odrzutem z albumu. Kompletny brak pomysłu na numer, który jest odtwórczy, nudny, powstał w kilka minut i to słychać niestety. Wiem jaki potencjał drzemie w Pęku jeśli chodzi o baunsowe / imprezowe numery i w tym wypadku jestem zawiedziony.

2. Błędy stylistyczne pojawiają się nagminnie w większości numerów, choć przy słuchaniu albumów w latach 90-tych było to standardem i niekiedy takie potknięcia przywołują łezkę w oku to w czasach podwójnych, potrójnych i popiędzieśiatnych rymów wymagam poprawnej polszczyzny

3. Kompletny brak spójności tego materiału, jeżeli miałbym powiedzieć o czym jest ten album to nie potrafiłbym. Jest to jednocześnie wadą i zaleta z racji różnorodności produkcji i tematów każdy znajdzie coś dla siebie na tym albumie jednak kompletnie kładzie to koncepcyjność płyty. Przypomina mi to debiutancki album VNM’a – „De Nekst Best”, na którym raper chciał nam udowodnić, że odnajduje się w każdym klimacie co sprawiło, że album stał się dla mnie składanką wydaną po 5 albumach: „The Best of VNM” w tym wypadku mamy album „The Best of NS”.

Podsumowując: jest to solidny materiał, który nie został naruszony zębem czasu. Pęku i Faust są w świetnej formie co chcą i udaje im się pokazać na tym albumie. Produkcje na „Teraz i tu” są zróżnicowane i stoją na wysokim poziomie co jest głównie zasługą A&S productionz. Jeżeli nie miałeś/ miałaś okazji zapoznać się z twórczością Nielegalnego Sezonu, to masz ku temu świetną okazję.

A Kamil pozdrawia was PiS joł . Łoooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo !

Autor : Kamil Cołoś

Facebook Comments
PODZIEL SIĘ