„Z Pamiętnika Domu Bez Luster” to kolejne i zapewne nieostatnie dziecko reprezentanta dęblińskiej sceny zwanego Lasio Companija. Album w przeciwieństwie do nagranych wcześniej „Uwierz W Siebie ” i „Inny Od Innych” jest wydawnictwem legalnym za które odpowiada wytwórnia 100Jedenaście. Tracklista krążka zawiera 21 pozycji a jego oficjalna premiera miała miejsce 27 maja 2013 roku.

Przyzwoite rozpoczęcie albumu, czyli dwa kawałki charakteryzujące się rymami dającymi do myślenia na instrumentalnych bitach wyprodukowanych przez DJ Riko sprawiają, że słuchacz może wytworzyć w sobie przeświadczenie odnoszące się do następnych numerów znajdujących się na płycie. W 9 na 10 przypadkach przeświadczenie brzmiałoby mniej więcej tak: „materiał jest przemyślany, refleksyjny i niebanalny”. Oliwy do ognia dolewa oddzielający je pierwszy z kilku kilkunastosekundowych przerywników zachowanych w koncepcji monologu autora albumu. Piątka za wybór koncepcji nagrania krążka w formie wehikułu, który zabiera słuchacza w podróż po pewnych etapach życia, w których znalazł się raper. Szkoda, że podróż tak szybko się kończy.

Utwór „Ogień”, w którym udzielił się Jongmen i Buczer. Solidna dawka nieudolnego Crunku burząca całą linię melodyjną krążka, którą od początku konsekwentnie tworzył DJ Riko. Elektroniczny bit produkcji Egola nie jest zły, ale jest w złym miejscu. Numer lirycznie prezentuje się żałośnie. Można go porównać do krzyków pijanych gówniarzy, którzy wracają z nocnego. Pomijam rażące błędy stylistyczne, ponieważ język w każdym gatunku muzycznym, a w szczególności w rapie jest bardziej elastyczny w porównaniu do innych dziedzin sztuki. Jednak w numerze można dopatrzyć się pozytywnego akcentu. W refrenach raperzy szczerze i otwarcie przyznają, że „taka trójka na bicie zawsze musi zrobić gnój.”

W kolejnych numerach Lasio rehabilituje się za „Ogień”, w którym prawie spłonął. Podkłady trzymają należyty poziom, choć nadal są bardzo zróżnicowane. DJ Riko popisał się bitem opartym na samplach wyprodukowanym na potrzeby kawałka „Wspomnienia” z dobrą zwrotką Franka. Wcześniej w utworze „Rap Bez Granic” obok Lasio można usłyszeć obcojęzycznych raperów. Następnie należy propsować numer „Weekendowa Historia”. Luźny, wesoły kawałek na bicie IGM, który stylem przypomina mi wczesne lata twórczości MF Doom’a.

Większość kawałków jest godna uwagi. Widać ciężką pracę Lasio i producentów, z którymi raper współpracował podczas nagrywania płyty. Trochę trafnych porównań i trochę dobrych puent tworzy z „Z Pamiętnika Domu Bez Luster” album warty co najmniej kilkukrotnego przesłuchania. Utwory takie jak „Dom Bez Luster” czy „Kochana, Kochany” są prawdziwą pierwszą ligą krajowej rap sceny. Z drugiej strony widać też kuriozalne błędy jakie popełnił autor płyty. W pewnym sensie można gdybać, że zachłysnął się własną twórczością i w efekcie na trackliście pojawiły się kawałki „Meduza” czy wcześniej wspomniany „Ogień”, ale to tylko gdybanie.

Płyta z pewnością wnosi coś nowego do polskiego rapu. Jednak Lasio Companija nagrywając kolejny album powinien przede wszystkim zadać sobie pytanie jaki rodzaj rapu tworzy i konsekwentnie zacząć go tworzyć. Wtedy poprawi się spójność, której tutaj brakuje. Album „Z Pamiętnika Domu Bez Luster” to złapanie kilku srok za ogon, mieszanka kilku podgatunków rapu, z których niestety żaden nie został przedstawiony w wybitny sposób.

Norbert Oruba (rap-news.eu)

Facebook Comments
PODZIEL SIĘ