fot. @ciociaewaaa_foto

Drogi czytelniku!
Mam nadzieję, że siedzisz teraz wygodnie w fotelu i masz chwilę wolnego czasu, bo chwytam za lejce i wjeżdżam na rejon z nowym “Proceente’owym przeglądem tygodnia”. Ze względu na premierę płyty: Mały Esz & Proceente “Joy Division” – miniony tydzień był dla mnie wyjątkowo intensywny i mocno popaprany. Nie chciałem jednak zawieść Ciebie i odnalazłem w sobie siłę, by sprawdzić i opisać pokrótce na łamach portalu RapNews.pl najnowsze premiery płyt i singli.

Zacznę od fatalnej wiadomości, która dotarła do mnie w poniedziałek, czyli – o ironio – w dniu prima aprilis. Nie żyje Nipsey Hussle, zajebisty raper i jeden z najbardziej perspektywicznych reprezentantów kalifornijskiej sceny. Nipsey przyjął sześć kul i padł martwy na własnej dzielni przed sklepem odzieżowym, którego był właścicielem. Miał 33 lata. Rok temu wydał pierwsze legalne wydawnictwo, pt. “Victory Lap”, które zostało nominowane do nagrody Grammy. Wcześniej nagrał kilka mixtejpów, które przysporzyły mu ogromnej popularności w USA oraz milionów fanów na całym świecie, do których zresztą też się zaliczam. Moja ekipa od dawna jara się twórczością tego ziomka. Instrumental z kawałka “All get right” ukradliśmy z Małym Eszem na “Rap’n’Roll Mixtape”. Na “Moklok Mixtape” – nagrałem kawałek pod szlagierowy bit “Hussle in the house”. Kilka godzin przed śmiercią, raper napisał na Twitterze, że posiadanie silnych wrogów, to błogosławieństwo. Jak widać, konsekwencje takiego stanu rzeczy bywają tragiczne, nawet gdy jest się Crips-em. Dla mnie, Nipsey Hussle pozostanie na zawsze jedną z ikon Zachodniego Wybrzeża – hip-hopowcem, który inspirował mnie rozmachem swoich ruchów, łącząc uliczny sznyt z konkretną artystyczną stylówką. Zginął, jak przystało na prawdziwego gangstera. Niech spoczywa w pokoju.

Wracając do polskiej doczesności, mocno oczekiwaną przeze mnie premierą – był nowy album VNM’a , pt. “Czuz Tu Daj Najs”. Po singlach “Tomek” oraz “Strach”, które opisywałem w poprzednich tygodniach – z dużym zainteresowaniem usiadłem do odsłuchu całości. Materiał ma silnie konceptualny charakter. Dzieli się na stronę ciemną i jasną, a całość okraszona jest restauracyjnym monologiem autora. Venom zdecydował się nagrać osobisty i pełen szczerych refleksji album, na którym cofa się do czasów dzieciństwa: “mimo, że fleszbeki z tamtych lat dziś są już nieco mgliste, to pamiętam w lutym ’91 położyłem walentynkę na jej tornister, tak żeby nikt nie widział“; “czekałem na odpowiedź jak ćpun na dragi, jakbym siedział w zakładzie w pasach, jej odpowiedź mocna jak heroina, bo cisza jak makiem zasiał“. W kawałku “Fosa”, V nawija: “Bo nie żyjesz teraz, twoje teraz to jutro, mózg czasem potrafi być kurwą“; “czujesz luz jedynie wtedy, kiedy wjeżdża wino, dlatego pijesz codziennie dwa i spoko, znasz takich, co więcej piją i żyją“; “to lukratywna branża, ale jak zjebiesz coś, to możesz już się nie wykaraskać“, “spytasz o moją pamięć synu, zaznaj mojego skillu, pamiętam – co robiłem każdego dnia trzy tygodnie do tyłu“; “faktycznie jest to balans idealny, jeśli dla samego siebie chcesz pozostać kurwa nieosiągalny“; “hajs ulegał potrojeniu, potem ulegał roztrwonieniu“. O przełomowym momencie w życiu Tomka, traktuje utwór “Katharzis”: “nagle przytuliła mnie i wyszeptała do ucha: jesteś dobrym, kochanym, wrażliwym człowiekiem – i coś pękło we mnie jak w Macie Damonie w ‘Buntowniku z Wyboru’…“. W drugiej części krążka, VNM opisuje skutki przemiany, która w nim zaszła: “jestem jakby po terapii, ale bez terapii, gdybym teraz na nią poszedł gość powiedziałby: weź swoją forsę i wróć do mnie jak znajdzie się jakiś kurwa problem“; “nie walczę ze sobą, ale słucham siebie, moim idolem buddyjski mnich bardziej niż Mick Jagger“. Podsumowując, nowy krążek VNM’a na bank przypadnie do gustu jego wiernym fanom. Wielu z nich, potraktuje go jako ważne świadectwo wewnętrznych zmagań artysty oraz inspirację do tego, by zmienić własne życie na lepsze. Jako osoba patologicznie zgryźliwa, prawdopodobnie nie jestem w stanie w pełni docenić przekazu płyty, ale szefowi De Next Best życzę zdrówka, miłości i muzycznych sukcesów.

Na drugim biegunie hip-hopowego stanu świadomości, znajduje się wspólne działo Gurala i Matheo, pt. “Miłość, Szmaragd i Krokodyl”. Szopen i Mesjasz Rapu – stworzyli zwariowane i pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji dzieło, wywołujące na japie słuchacza nieustanny uśmiech od “Intra” po “Outro”: “nalot dywanowy, lew salonowy robi, Gural i Matheo strzelcy wyborowi“; “mam flow specyficzny, przekaz dla nielicznych“; “bit jest Matheo skurwielu, rym jest Gurala, rapy w stereo, nie kumasz to wypierdalaj“; “Rap beduini, weszli biali Murzyni” – nawija w swoim stylu DGE i nuci z szelmowskim zacięciem: “Szpady Szpady hey! Szpady Szpady ho! Wietrze ze mną wiej, ogniu ze mną krocz!“. W kawałku “Się na tym nie znam” – usłyszymy: “Dziś każdego może zagrać byle dubler, jesteś sobą czy jesteś jak twoi kumple?“. Linijki DJ Dziadziora, łączą w sobie niesztampowe podejście do rzeczywistości oraz miłość do alkoholu: “prosto z mostu rzucę w rzekę komórkę i pierdolnę znów wódkę z ogórkiem“; “billard, domino, kino, Quentin Tarantino, dziś pije drogie gówno, kiedyś piłem tanie wino“; “gruda, wóda, nie zgrywam Robin Hooda, bauns bauns duże uda, bauns bauns dupa gruba“. W kawałku “Lampart” – dowiadujemy się też, że “wymaga siły, żeby płynąć pod prąd, gdy gasną światła i opada las rąk“. W utworze “Normalnie”donGuraleskobierze kilof, zjeżdża na kopalnię“: “buch z pacyny, tłusty rym z łepetyny, znów wchodzimy, robię bum skurwysyny“. Bardzo fajne gościnki na mixtejpie zaliczyli: “Shellerini łowca świni” oraz JWP Klan jak Wu-Tang, nie jak Ku-Klux. Kosi wjeżdża na bit jak przystało na prawdziwego skejta: “zielone listki zawijam w biały szal, dla ciebie gwizdki, jesteś jak słaby żart, to zimny prysznic na te ksywki gorące, niby na szczycie, a wszyscy spaleni słońcem“; “temat jest śliski, ale prawdę wam powiem, jebać ich wszystkich, jestem tu rapofobem“. Tradycyjnie już, konkretne wersy dorzuca Ero: “i jak szukasz porad to mnie się nie pytaj, jakąś książkę przeczytaj, potem za pióro chwytaj“; “robię rap o tym i o tamtym, że lubią mnie kłopoty i palę blunty, że stale wpłaty tu zmieniają właściciela i jak masz nie robić by nie stracić przyjaciela“. “Miłość, Szmaragd i Krokodyl” – ten mixtejp na bank będzie lecieć w furach wielu, więc pozdrawiam pasażerów.

Warto sprawdzić album Filipka“Następny Do Piekła”, wydany przez wytwórnię QueQuality. “Chlałem pod rząd ze cztery dni, zasypiałem z fajką samotnie w hotelu, gdy patrzę za siebie nie ma już nic do czego bym wrócił, prócz paru numerów“; “dziesięć płyt za mną, dziesięć przede mną, cięgle nie mogę się wygadać tutaj, kabina jest mym konfesjonałem, który nie zawiódł mnie nigdy, odpukać“. W bangerowym “Kto na propsie?”, Filipek nawija: “już nie jestem tym drewniakiem, chcę wyciągnąć z rapu papier“; “czuję się jak Eminem, bo mi podkładali nogi, gdy szedłem przez każdą milę“; “wychowała mnie Molesta, 52 Dębiec, stary Marshal, pisałem po nocach teksty jeszcze zanim przyszedł warsztat“; “z rapu do dziś nie mam merca, choć na oku Skoda Fabia, na koncertach trzoda nadal, po koncertach szkoda gadać“. W kawałku “Idealista” przypomina, że “był dzieckiem z Milicza, wychowanym w szarej płycie, drugi blok na Mickiewicza“: “hej, przejeździłem całą Polskę, Babcia za moje wojaże odmawiała tu koronkę“; “małolaty mi pisały, że zrobię z nimi co zechcę, jeśli tylko wyjdę po nie i przemycę na ten backstage“; “jak pracowałem w call center – wiedziałem, że to etap, jak chlałem co drugi dzień – rzuciła mnie kobieta“. Rapujący gościnnie w kawałku Avi, dokłada celny punch: “jak wykręcę numer to udaję, że nic nie wiem, ty jak wykręcasz numer to 997“. O wyboistej drodze, prowadzącej na szczyty hip-hopu oraz ważnych życiowych wyborach – Filipek opowiada w kawałku “Słodko-gorzkie łzy”: “pamiętam do dziś jak w bluzie z targu na WBW walczyłem z Quebo, rodzice nie mieli wtedy pieniędzy, ci którzy mnie znają dobrze to wiedzą, sprzedałem majka, by na WBW móc się pokazać i wygrać bitwę, dzisiaj mam klipy za 10 koła, wtedy chłopaki mi robili zbitkę“. “Paliłbym skuna do teraz, albo umarł na melanż, chorobę tego świata, która mnie pochłonęła, miałem wyjść na jednego, góra dwa i zapłacić, a trzy lata leciałem jak Kobayashi“; “powiedz jak mam tu żyć, kiedy wokół mnie zło i ten pierdolony syf?“.

Szczerym, stylowym i pełnym hip-hopowych treści albumem, jest najnowsze dzieło KPSN-a, pt. “Nie Masz Pytań”: “Nie żałuję na muzykę żadnej wydanej złotówki, z myślami się ciągle biję, mi nie wlewaj, chcę się skupić” – rapuje gospodarz raper i producent w jednym. Nie ukrywam, że płytkę przesłuchałem na razie pobieżnie. Na pewno jednak do niej wrócę.

Z singli, zapadł mi w pamięć kawałek Małolat/Auer “Tranzyt” – kolejny singiel zapowiadający album “Transfer”: “24 otwarta firma, dziś wakacje Seszele i Birma, non stop widzi w lusterkach sygnał, jedyne czego chciał to się wyrwać“; “kiedyś tylko fury i gerdy, dziś kopyta, kosy i strzelby, przeżył tu wojny, bitwy i derby, dziś dobrze wie, chodzi tylko o dziengi“. “Transfer” ma ukazać się 19 kwietnia nakładem labelu TRSF. Wśród gości na krążku, pojawią się: Bonson, Szpaku, KPSN, EMAS i Melny.

Reprezentant Radomia – TPS, wypuścił utwór “J.N.”. Premierze kawałka towarzyszyły kontrowersje, ponieważ klip został zablokowany przez serwis YouTube i udało się go opublikować dopiero po wprowadzeniu poprawek montażowych oraz po zmianie tytułu. Numer jest dissem na jebane narkotyki: “rozsypane to podjeżdżaj, jeszcze dzisiaj czuję niesmak, wal na drugą, to pamiętam, później film już się zerwał“.

Z tematów bardziej undergroundowych polecam numer Oseta #stylóweczka: “pieprzyć szajs, loga reklamy, my tu bloga nie mamy, catering tworzę sobie sam poza niedzielnym obiadem mamy“; “patrzę na dzisiejszą młodzież i myślę sobie tak, co ci ludzie mają w głowie, że chcą naśladować rap?“. Pozdrawiam serdecznie.

Do zobaczenia za tydzień! Aloha

Facebook Comments