fot. @ciociaewaaa_foto

Muzyka jest pełna wartości nie tylko dlatego, że uszlachetnia uczucie i charakter, ale ponieważ podtrzymuje i przywraca zdrowie
Powyższy cytat należy do Platona, ale mam nadzieję, że lektura “Proceente’owego przeglądu tygodnia” leczy Was nie gorzej, niż samo słuchanie hip-hopu.

Zaczynamy od wydarzenia branżowego, czyli gali rozdania Fryderyków, która w tym roku została przeniesiona do Katowic. W kategorii “Album Hip Hop” wyróżnieni zostali: PRO8L3M za “Ground Zero Mixtape”, Taconafide za “Soma 0,5 mg” oraz O.S.T.R. za album “W Drodze Po Szczęście”. Niestety, stacja TVN zrezygnowała z transmitowania najbardziej interesującej nas części uroczystości, uznając zapewne, że najpopularniejszy wśród młodych ludzi gatunek muzyczny – nie zasługuje na uwagę mediów. Nie była to zresztą jedyna gafa ze strony organizatorów. Za największe faux-pas uznaję sytuację, że nominowany do Fryderyka Abradab, prywatnie reprezentant Katowic, nie mógł wejść na galę i usiąść przy jednym stoliku z własną żoną. I jak tu się dziwić, że duża część hip-hopowego środowiska nie traktuje Fryderyków poważnie?

Skupmy się jednak na rzeczach przyjemnych, a konkretnie na singlach, które ukazały się w ostatnich dniach.

Mocne uderzenie wyprowadził VNM, prezentując kawałek “Tomek” z gościnnym udziałem Tomsona. Raper serwuje ekstrawertyczny storytelling, w którym podsumowuje swoją dotychczasową drogę. “Dla małego siedmiolatka korytarz wydawał się rozległy, jak wielki kanion“; “muszę być niezniszczalny zupełnie jak Venom“. Raper przyznaje, że “został na 26 lat w podstawowej szkole” i całymi latami oszukiwał sam siebie, zatracając się w wirze hedonistycznych aktywności: “nie możesz mnie zobaczyć, kiedy jestem niedoskonały“; “nie miałem pojęcia czym jest odpoczynek“; “piwo, wino, wódka, whisky, nosy, dropsy, kac i praca“. “Nic w życiu nie bolało mnie, jak pogodzenie się z samym sobą” – wyznaje szef De Next Best. Mam wrażenie, że zmiana stanu świadomości wychodzi artyście na dobre i że zapowiadają się kolejne tłuste lata w jego karierze.

Gural i Matheo wypuścili klip “Pale dym wale płyn / Co” – nowy singiel zapowiadający mixtejp “Miłość, Szmaragd i Krokodyl”. DGE kreśli w kawałku następujący obraz miejsca, w którym przyszło mu żyć: “Miasto wypaczeń, trefnych stłuczek, gdzie co dzień się uczę, wypchanych towarem spłuczek, gdzie kula swe gówno żuczek“. Poznański raper radzi sobie w takich warunkach doskonale: “Nic nie muszę, bibułkę wypełniam suszem, trawa piszczy, wierzby szumią, przykładam do ucha muszlę“. Matheo dodaje od siebie: “Wszystko co najlepsze mamy w parę chwil, taki właśnie styl, mufloń albo giń” i radzi młodym adeptom branży: “Rób, przestań grzebać w ciuchach, bo nie poruchasz’. “Że co? Że chujów sto!” – podejmuje temat DJ Dziadzior i rozpoczyna swoje stylowe bragga: “Wszystko chcemy, wszystko zjemy #szarańcza, tekla, joint, cynamon, pomarańcza“; “ich uszy bolą, niech ich bolą, DGE robi Tour de Pologne“; “podwórka ciągle brunatnieją, jak w hucie zalewam ich surówką“.

PIH natomiast udostępnił singiel “Ta gra”, który w mojej opinii ewidentnie sygnalizuje powrót ex-reprezentanta JedenSiedem do wysokiej formy lirycznej: “Na naszych osiedlach toczy się ta gra, tu psy zabiły kogoś, ktoś zamordował psa“; “Ona wzięła dopalacze i weszła na dach“; “Masz info od rana, w Lidlu koks w bananach, 386 mierząc w kilogramach. Wszyscy o tym mówią i tylko tym żyją, a ja pytam się policji, gdzie jest te 14 kilo?“; “wiesz po ile schab, patrzysz w oczy dziecka, więc kołujesz hajs, z głodu nikt tu się nie zesrał“. Czuję, że nadchodzący album Piha, może pozytywne zaskoczyć fanów.

Spore kontrowersje wzbudził W.E.N.A., udostępniając hotelowy singiel “Dobry rok”. “Wziąłem se nowe Concordy i wdepnąłem w gówno, karma dba o moją próżność“; “nie licytuj się o nadmiar zaszczytów, zabierz ode mnie tych typów“; “nigdy nie zejdę ze szczytów, nigdy nie zejdę z reperów, jak chcesz to mnie spacyfikuj” – nawija Wudoe, co zmobilizowało część odbiorców do zaznaczenia “łapki w dół” na YouTube. Gościnnie w kawałku pojawia się Kaz Bałagane: “cały rok jak młody Scooter, różne filary ma budżet, kiedy leci ten chrzan, ptaki latają kluczem“; “chuj mnie obchodzi, co się dzieje w popkulturze” – nawija raper i opisuje swoją rzeczywistość następująco: “Ryju budzi mnie stes, narkopop to jest refleks“. Niestety refleks czasami zawodzi i kilka dni po premierze klipu, dotarła do nas informacja na temat wakacyjnych zawirowań Bałagane. Życzę rychłego powrotu z urlopu.

A propos! Ślad na mojej psychice pozostawił spontaniczny utwór Popka “Gdzie jest Krzyś”, nagrany na okoliczność powrotu Pomidora do Polski po 14 latach banicji: “3 dni temu ziom przyjechałem do Szczecina, odebrać mego ziomka spod więziennych bram, jak jutro Ciebie puszczą z nieba spadnie kokaina i wielki kamień z serca, jak zobaczę Twoją twarz“. W tych czasach, prawdziwa przyjaźń to bezcenna wartość, w 100% zgadzam się z refleksją autora, że warto pielęgnować serdeczne relacje z naszymi ludźmi.

Jan-Rapowanie & Nocny uraczyli nas kawałkiem “Zaczekaj przed drzwiami”, który traktuje o trudnych relacjach raperów z płcią piękną: “Powiedziałaś mi kiedyś, że nie będzie wstyd moim dzieciakom, że ich stary jest raperem, przyjmę za to flakon“, “coś się ciągnie za mną i nie wiem ile to potrwa, zaczekaj przed drzwiami, zawołam cię jak posprzątam“. Reprezentant SB przemyca w kawałku życzenia dla ziomków, z którymi jak najbardziej się identyfikuję: “żeby każdemu nie brakło, żeby było z nami dobrze babom“.

Moją uwagę zwrócił singiel Słonia, pt. “JŁTK”, za którego warstwę muzyczną odpowiada Mayor. Słoń, jak zwykle jedzie jak buldożer, raz po raz rzucając interesujące punchline’y: “Nie słucham gówna, więc bierz tą śmieszną ferajnę, ministranci nawijają o syropie ze spritem“, “składam ślady brudu zamiast ślubów czystości, to król szczurów, monarcha z dala od tłumu tych nornic“, czy wreszcie: “Bóg bólu i wojny, mam własne logo na ciuchach, a huragan Katrina to moja pogoda ducha“. Pachnie mi to wszystko świeżym mięsem, zresztą sam autor twierdzi, że “wciąż cuchnie trupem“.

Doczekaliśmy się również kolejnego singla z płyty “Tvarzowa”. W kawałku “Części zamienne”, Vienia i Magierę wspomaga Ras. Kondycja psychofizyczna podmiotu lirycznego przedstawionego w utworze, jest dość kiepska: “Boli mnie, czuję że zaraz zejdę, tracę energię, do serwisu wysyłam Mayday“; “czuję że we mnie coś trzeszczy, dzienne napady dreszczy“; “pewnie uszczelka z tego ciśnienia zaczyna pękać, zardzewiałe śrubki, dziś lekarze są tak okrutni“; “gdybym mógł zlokalizować wadę to niepotrzebny doktor byłby żaden“. Ciekawymi spostrzeżeniami, co było zresztą do przewidzenia, częstuje nas reprezentant Rasmentalism: “Zwycięstwo smakuje na chwilę, porażka jest gorzka na zawsze i wgryza się w kubki smakowe i wszystko smakuje inaczej“; “ona mówi, że wyglądam jak nigdy wcześniej, ale że to nie komplement“; “zwiedziłem wszystkie szpitale w mieście, jakbym śmigał po kolędzie“.

Nie daje o sobie zapomnieć rapowa ferajna, spod bandery Stoprocent. Kabe wypuścił kodeinowy singiel “Trap i Grind”, a reprezentant Śląska – Wu, wyczarował klip “Życie się toczy”, z gościnną zwrotką Soboty. “Życie się toczy, nie masz wyboru, otwarte oczy przewagą w boju” – rapuje Wu, a Sobota uzupełnia przekaz wersami: “przedstawienie musi trwać i trwa nadal, jak jesteś tu wytrawny gracz to nie odpadasz, to nie wypada, zresztą ci biada, jeśli zamiast robić ziom tylko o tym opowiadasz“. Fajnie, że kawałek został okraszony klimatycznym video, które dodaje uroku nawijkom chłopaków.

Jeszcze większe wrażenie, wywarł na mnie klip Syny, pt. “Nag Champa”. Dawno nie widziałem tak zajebistego teledysku z Polski. W połączeniu z przejebanym bitem oraz intrygującą nawijką, otrzymujemy coś, obok czego ciężko przejść obojętnie. Natknąłem się na ten rarytas dopiero wczoraj, późnym wieczorem. Więcej na temat płyty Syny “Sen”, postaram się napisać za tydzień.

Na drugim biegunie szeroko rozumianej estetyki – umieściłbym klip “Dynvmit”, czyli wspólny numer Emesa Milligana i Kartky’ego. Mam wrażenie, ze reżyser lekko zainspirował się video Robin Thicke ft. T.I. & Pharrell “Blurred Lines”, a patent z modelkami i wyrafinowanymi stylizacjami, przeniesiony na polski grunt, nie do końca się sprawdził. Emes Milligan nawija: “Sypie się tynk, pali stuff, gorąco jak w Miami, wybuchamy jak dynamit, burząc ścianę między nami“. Kartky częściowo wychodzi z opresji, posyłając kilka trafnych linijek w stylu: “nie będę gadać ani za jointy, ani za szpagat“, czy intrygujące: “i poznałem tam taką jedną, przygarnę, wysłucham, wychowam, przygarnę, pokocham, pochowam“.

Tym razem na deser zostawiam sobie premiery albumów.

Moim faworytem w tym tygodniu jest płyta Dzicy “Glicz Please” – esencjonalny efekt współpracy na linii Igorilla – Bodziers. Igorillę możecie kojarzyć z takich produkcji, jak: Syrop, Mama Selita, czy Polskie Karate. Dokonania Bodziersa to, m.in. współpraca z Hadesem i Rakiem w ramach projektu RH-, rzeczy z Soulpetem, kolabo z Mielzkim. Nie ma się co dziwić, że chwalę ten właśnie krążek. Sam bowiem znalazłem się na nim gościnnie w kawałku “DżDż”. Wam, przez wrodzoną skromność, polecam przede wszystkim nawijki gospodarza, który w numerze “Światła i cienie” – “powłóczy ciężko nogami, ale ma w sobie dumę z tego co za plecami“. Dalej wgryza się w bit następująco: “bardziej niż braggadaciem, jaram się Caravaggiem, lubię grę świateł i cieni, mój aparat zenit“; “łóżko pływa w piwie, leżę cały tydzień, oto mój park rozrywek“. W numerze “Dzicy”, raper wygłasza swój manifest: “nie mam street credit, mam jungle credit“; “to nie jest Ludwik XIV, u nas Ludwik był zamiast zmywarki“. Kosmiczne treści znajdziecie w kawałku “Wyżej”: “chyba odleciałem za wysoko, chyba odleciałem za daleko, powoli tracę kontakt z Ziemią, ściągasz mnie, jesteś fajną planetą“. We wspomnianym już “DżDż”Igorilla ekspresyjnie opowiada deszczową historię: “idę przez przez zapadane miasto, mam kod na niewidzialność, twarz stracić jest tak łatwo, gdy deszcz zmywa make up clownom“. Album Dzikich, powinien przypaść do gustu miłośnikom ciekawych spostrzeżeń: “dokąd chodzę kiedy śnię, niestety nie pamiętam, patrząc na jajecznicę na czubku widelca“; “Niebo czarne jak ocean popiołów, od stu lat nie miałem urlopu, rządzi nami banda idiotów, ale to szkopuł kocie, to tylko szkopuł“.

Album “2020” wypuścił Kaen, którego szanuję za solidny warsztat raperski i wrodzoną przebojowość oraz za to coś, co nadaje jego wizerunkowi lekki sznyt Joe Pesci’ego. Nowy krążek, co prawda nie rozłożył mnie na łopatki, ale znalazłem na nim kilka fajnych momentów, np. kawałek “Rachunek Sumienia” na podkładzie Crime Beats. “To my ludzie grzeszni, narodzeni z prochu, dzieci tego świata pełnego wielu pokus, wyznawcy pieniądza, kultu wielu bogów, oceniani przez to jaki mamy dochód“.

Na koniec coś z undergroundu, gdzie pośród tysiąca ksywek, warto sprawdzić i zapamiętać ksywkę Segi. Trójmiejski MC, zwrócił na siebie moją uwagę przy okazji konkursu JazBrothers, do którego zostałem zaproszony w charakterze lokomotywy kawałka. W wolnej chwili, posłuchajcie sobie materiału “Wracam Odrobić Zaległości”, który jest dostępny w streamingu na serwisach cyfrowych.

Dziękuję za uwagę! Jak powiedział Monteskiusz: “Kto lubi czytać, ten dokonuje wymiany godzin nudy, które są nieuchronne w życiu, na godziny rozkoszy“. Do zobaczenia za tydzień!

Facebook Comments
PODZIEL SIĘ