fot. Tomasz Karwiński

W marcu jak w garncu, w szołbiznesie jak w Gangesie, a w hip-hopie jak w okopie. Zapraszam na kolejny “Proceente’owy przegląd tygodnia”, czyli lapidarną podróż po salonach i zaściankach polskiego rapu.

Najgorętszą premierą ostatnich dni jest z pewnością nowy album zespołu PRO8L3M. Kążek “Widmo” pokrył się złotem już w przedsprzedaży! Dodatkowo, jego premierze towarzyszyła instalacja OUTPOST – wyjątkowe wydarzenie, które ściągnęło na peryferie prawobrzeżnej Warszawy rzeszę fanów z różnych zakątków Polski. Z tym większą ciekawością przystąpiłem do odsłuchu płyty ze statkiem na okładce (nie mylić z Mezo “Lajner”). Dzieło od pierwszego kawałka robi wrażenie, a miłośnicy nowoczesnych produkcji oraz hedonistyczno-apokaliptycznego rapu – raczej nie mają powodów do narzekań. Słychać, że chłopaki wykonali ciężką pracę w stoczni i dumnie wypływają na szerokie wody. W kawałku “Rotterdam”, Oskarbierze szafiarkę i znika jak biznes w darknet“, a że “jara super skunk, to rośnie w siłę jak pod lampą“. W singlowym “Jak Disney”, raper “ogląda dupy w telefonie” i “kręci się w miejscu jak pralka, szczęście w nieszczęściu ma blanta“. Moją wyobraźnię pobudziły wersy przesiąkniętego autodestrukcyjnym przekazem utworu “112”: “Z wszystkich rzeczy – ja najbardziej pragnę życia, to dlatego że je mogę skończyć nawet dzisiaj“, “zamknijmy garaż i odpalmy diesla, strzel we mnie, ja w ciebie, hałas zagłuszy telewizja” oraz “chodźmy na film, wcześniej podkładając bombę pod kino“. “Mam cyjanek potasu, kupiłem przez darknet” – oznajmia Oskar, malując sugestywną wizję samobójstwa we dwoje. Chyba najważniejsze i najmocniej uderzające w potylicę słowa, padają w numerze “VI Katastrofa”, który brutalnie podsumowuje stan świadomości człowieka, żyjącego w obecnej rzeczywistości: “Tylko ja dla siebie jestem ważny“, “świat powinien piękny być jak na Instagram story, my jak osły gdy na kiju powiesili nam smakołyk“, “największym zbrodniarzem we wszechświecie jest niestety człowiek, wiem bo jestem nim, nie cofnę czasu by wyleczyć zbrodnie“, “jestem swoim bogiem, ale także swoim katem; miliard ludzi nie ma wody, ośmiu ludzi rządzi światem“. Reasumując, warto sprawdzić tę płytę i wyrobić sobie zdanie na jej temat. W moim odczuciu, ta momentami wizjonerska i niebanalna pozycja, to jeden z kandydatów do TOP10 2019 roku.

Aż dwa nowe single wypuścił w ostatnich dniach donGuralesko. DJ Dziadzior, najpierw uraczył nas zwariowanym utworem “Zajko Kokorajko”, w którym udowadnia, że w dziedzinie brawurowej ekspresji słowno-muzycznej mało kto może się z nim równać. Znaki rozpoznawcze tego szalonego jointa, to pędzące z prędkością pendolino flow oraz charakterystyczny dla DGE ciąg popierdolonych rymów: “O Champs-Élysées, mam słów walizę“, “hajs na kontach, Marek Kondrat“, czy “Droga chyba była kręta, nie pamiętam“.
Drugim bardzo konkretnym singlem spod ręki Gurala, jest nagrany w duecie z Matheo numer “Teraz” – kawałek zapowiadający mixtejp “Miłość, Szmaragd i Krokodyl”. Szef El Polako nie owija w bawełnę: “Robię rap o tym, co mnie wkurwia i uwiera“, “dla ulic mam dużo brudu, dla klubów mam łubu dubu“. Twórczość własną podsumowuje słowami: “Egzotyczne gówno #PapuaNowaGwinea“, “Gural Matheo rap voodoo, Yogi i Boo Boo“. Uroku numerowi dodaje fajnie zrealizowany klip, nawiązujący do kultowego filmu “Blues Brothers” z Danem Aykroydem i Johnem Belushi.

Kolejną premierą singlową, obok której ciężko przejść obojętnie, jest “Stukupuku”– kolejny zwariowany joint, zapowiadający projekt Chillwagon. Borixon uzbrojony w gogle i palnik, nawija w swoim stylu: “Wykręciłem w chuj tu wąsów, wykonałem sporo ruchów”, “mocno stukam do drzwi, polecimy sobie mordo teraz tu bez lotni“. Gospodarza wspierają doskonale kojarzeni w kręgach miłośników nowoczesnego hip-hopu goście w osobach: Kizo, Żabsona i ReTo. Kizo popisuje się następującą sekwencją rymów: “nie palę szlugów, mam kolekcję dresów, mam kolekcję butów, moje jointy są wielkości twoich długów“. Żabson dodaje od siebie: “mam czerwone gały choć nie byłem na basenie, mam czerwone gały mordo, to nie zapalenie” oraz “Baku leży w mojej bletce, nie w Azerbejdżanie“. Szczególnie spodobał mi się fizjonomiczny wers: “Chciałbyś czuć się jak Elvis, a jesteś Priscilla“.

Nowego utworu od swojego ulubieńca, doczekali się fani Małolata. Młodszy z braci Kaplińskich wypuścił uliczny klip, pt. “Transfer” – zapowiadający jego trzecią solową płytę. Za nowoczesną i ociekającą syntetycznym brudem warstwę muzyczną odpowiada Auer. Małolat pokazuje, że mimo upływu lat oraz życiowych zmian, wciąż pozostaje sobą: “Brudne podziemie, w swoim gronie piorę stare brudy, mówisz do mnie braciszku, a nawet nie jesteś kuzyn“, “Dziś szamię steki, a wjeżdżał suchy chleb na stół, nie miałem nic do stracenia, idę w przód nie w dół“. Oczywiście, czekam na ten album.

W spektakularny sposób przypomniał o sobie VNM, udostępniając kawałek “Linie II”, sequel numeru sprzed kilku lat. “Czwarte złoto byłoby spoko, więc nie palę jana, chcesz mi pomóc to subskrybuj ten jebany kanał” – zachęca raper w pierwszych wersach 6-minutowej eskalacji rapu spod znaku De Next Best. “Skoro youtuber może być raperem, to ja mogę być youtuberem“, “paru już pewnie nazwie mnie weteranem, mój dorobek, nie dotkniesz tego jak MC Hammer“, “scenę pcham do przodu, nazwij to przemeblowaniem, dzisiejsze standardy są przeze mnie piętnowane“. Venomowi jak zwykle nie brakuje pewności siebie: “Dla broke raperów, to co robię to ekstrawagancja, dla bogatych lekki dyskomfort jak stres na wakacjach“. W pamięci zapadł mi puchline: “Pluję ogniem, jakbym dwa tygodnie wpierdalał jalapeno; patrzę na gwiazdy, na moich oczach one nagle czezną“.

Nowy kawałek udostępnił słuchaczom również Spinache. Ex-reprezentant Obozu TA w numerze “W mieście” nawija, m.in. o gorączce, która mu służy oraz ludziach, którzy “się owijają jak bluszcz i dygają jak struś“. Uwagę zwraca melodyjny refren oraz klimatyczny klip, który napawa tęsknotą za upalnym latem i koncertami w plenerze. “Paruje Wisła, grzeje się pismak, wysechł długopis” – takie zabawy słowem lubię.

Na koniec zostawiłem sobie Jano z Polskiej Wersji, który nadchodzącą płytę “Inna Wizja” promuje kawałkiem “Karma” – z gościnnym udziałem Hinola. Gospodarz leci w stylu, do jakiego nas przyzwyczaił: “Tak ja wiem, tak jak wiem, różnie może być, czego chcesz, czego chcesz, może w zgodzie życ?“, “w jedną chwilę straciłeś całą siłę bo zrozumiałeś szybko to co sam zrobiłeś, tyle“. Hinol dodaje od siebie: “I ciężko wierzyć w karmę, kiedy dobra dusza cierpi przez życie całe bez anioła stróża“. Nie mam wątpliwości, że na koncertach ten kawałek będzie pięknie prażyć.

A Wy, drodzy czytelnicy, pamiętajcie: karma wraca niczym “Proceentowy przegląd tygodnia”! Dbajcie o siebie, nie przynoście wstydu rodzicom, myjcie zęby przed snem. Do zobaczenia za tydzień!

Facebook Comments
PODZIEL SIĘ