fot. kadr z klipu „Maradona”

„Maradona” to pierwszy singiel, który rozpoczął promocję długo oczekiwanego kolejnego projektu składu Płomień 81. Onar i Pezet tuż po wypuszczeniu płyty zadebiutowali na 1. miejscu listy OLiS, co jest potwierdzeniem, że warto było zabrać się za stworzenie „Szkoły 81”.

Warszawski duet postanowił odkryć nieco kulisy nagrywania materiału na ten krążek. Wszystko zaczęło się od… MARADONY!

  • „Maradona” to pierwszy kawałek jaki nagraliśmy na ten album. Z automatu stał się pierwszym singlem. Onar wpadł z beatem i swoją zwrotką i w sumie długo nie trzeba było mnie namawiać. Odniesienia piłkarskie zawsze działają. Od dzieciaka kibicowałem Argentynie i chociaż po drodze było w tej materii kilka zmiennych to Maradona też się przewinął. Uważam, że ten track zajebiście nas reprezentuje i jest bardzo „nasz”. To typowe bragga z Ursynowa.
    Za singlem, a co za tym idzie klipem, stoi nasza wycieczka do Neapolu, miejsce gdzie Maradona spędził większość swojej kariery piłkarskiej i jest tam dosłownie „Bogiem”. Tam robiliśmy na totalnie ziomalskich zasadach i budżetach pierwszy klp do płyty.
    Neapol to według mnie niesamowite miejsce, brudne południe, a ja je zawsze chciałem odwiedzić.
    Nie obyło się bez przygód, na szczęście żadnych drastycznych. Niemniej jednak nasza wizyta na osiedlu Vela, na Scampii, była odrobinę nerwowa. Nie zdążyliśmy tam być dłużej niż 30 sekund i zewsząd dobiegały okrzyki „No photo”. Nie trudno się domyślić, że kręcić tam raczej nie było wolno. Długo by pisać co się działo krok po kroku, w sumie nic złego w końcu się nie wydarzyło, ale ciągle było jakoś dziwnie niepokojąco. A to małolaty na skuterach, którzy nagle wpadli i pokrążyli wokół jak rekiny, a to typek co wjechał skuterem do budynku, a to spalone samochody na parterze w budynku, setki strzykawek na jednej z uliczek… Zwieńczeniem było nasze spotkanie z animatorem tego osiedla, który koniec końców wygooglował moją ksywkę, zrobił screena, wysłał komuś, oznajmił że teraz czekamy na telefon, odebrał, pogadał coś po włosku, a następnie powiedział, że możemy tu zostać jeszcze 20 minut, a później rekomenduje oddalenie się… 😉
    Wszędzie indziej, gdy tylko wspomnieliśmy o Maradonie, witano nas uśmiechami i gościnnością. Na tym osiedlu, pierwsze co usłyszeliśmy od animatora to: „co Maradona ma wspólnego z tym osiedlem i co my tu robimy?” 🤷‍♂️
    – napisał na Instagramie Pezet.
  • „Maradona” powstał jako pierwszy numer na „Szkołę 81”. Zgadałem się z PSRem, że fajnie by było zrobić coś razem. W pół godziny po naszej rozmowie telefonicznej PSR wysłał mi bit. Ja od razu przekazałem go Pawłowi. Obaj zajaraliśmy się nim. Po tym jak nagraliśmy nasze zwrotki wiedzieliśmy, że jest to na tyle mocny numer, że chcemy zrobić z niego singiel, że klip powinien być szybki, kręcony na ulicach. Paweł wymyślił wyjazd do Neapolu, gdzie Maradona jest absolutną legendą, a plakaty i murale z nim są na każdym rogu. Super czas, potworny upał, kręcenie ujęć na Scampii z przygodami, pyszne jedzenie, niezapomniany klimat Neapolu – tak wyglądały te trzy dni zdjęciowe. Mega pozytywnie wspominam ten wyjazd. Fajnie, że udało nam się nakręcić taką pamiątkę. – wspomina z kolei Onar.
View this post on Instagram

„Maradona” to pierwszy kawałek jaki nagraliśmy na ten album. Z automatu stał się pierwszym singlem. Onar wpadł z beatem i swoją zwrotką i w sumie długo nie trzeba było mnie namawiać. Odniesienia piłkarskie zawsze działają. Od dzieciaka kibicowałem Argentynie i chociaż po drodze było w tej materii kilka zmiennych to Maradona też się przewinął. Uważam, że ten track zajebiście nas reprezentuje i jest bardzo „nasz”. To typowe bragga z Ursynowa. Za singlem, a co za tym idzie klipem, stoi nasza wycieczka do Neapolu, miejsce gdzie Maradona spędził większość swojej kariery piłkarskiej i jest tam dosłownie „Bogiem”. Tam robiliśmy na totalnie ziomalskich zasadach i budżetach pierwszy klp do płyty. Neapol to według mnie niesamowite miejsce, brudne południe, a ja je zawsze chciałem odwiedzić. Nie obyło się bez przygód, na szczęście żadnych drastycznych. Niemniej jednak nasza wizyta na osiedlu Vela, na Scampii, była odrobinę nerwowa. Nie zdążyliśmy tam być dłużej niż 30 sekund i zewsząd dobiegały okrzyki „No photo”. Nie trudno się domyślić, że kręcić tam raczej nie było wolno. Długo by pisać co się działo krok po kroku, w sumie nic złego w końcu się nie wydarzyło, ale ciągle było jakoś dziwnie niepokojąco. A to małolaty na skuterach, którzy nagle wpadli i pokrążyli wokół jak rekiny, a to typek co wjechał skuterem do budynku, a to spalone samochody na parterze w budynku, setki strzykawek na jednej z uliczek… Zwieńczeniem było nasze spotkanie z animatorem tego osiedla, który koniec końców wygooglował moją ksywkę, zrobił screena, wysłał komuś, oznajmił że teraz czekamy na telefon, odebrał, pogadał coś po włosku, a następnie powiedział, że możemy tu zostać jeszcze 20 minut, a później rekomenduje oddalenie się… 😉 Wszędzie indziej, gdy tylko wspomnieliśmy o Maradonie, witano nas uśmiechami i gościnnością. Na tym osiedlu, pierwsze co usłyszeliśmy od animatora to: „co Maradona ma wspólnego z tym osiedlem i co my tu robimy?” 🤷‍♂️

A post shared by Pezet (@pezetofficial) on

ZOSTAW ODPOWIEDŹ