fot. mat. pras.

Niedawno światło dzienne ujrzała najnowsza płyta duetu: Kruszec/Sakee, działającego pod szyldem “Krusze Sake”. Składa się ona z 13 pozycji + 5 bonus tracków. Co powiedzą nam o niej (i nie tylko) jego autorzy?

To, co widzimy na pierwszy rzut oka, to tytuł Waszego wspólnego projektu – “Będziemy (wielkimi) RAPERAMI”. Możecie nam pokrótce wyjaśnić jego znaczenie?
Kruszec: Sakee wpadł raz pod moją pracę, żeby ustalić parę rzeczy związanych z albumem. Z racji tego, że był po kilku głębszych, stwierdził, że zatytułujemy płytę: „Będziemy wielkimi raperami”. Stwierdził też, a raczej poinformował mnie, że to już postanowione i w ogóle nie przyjmuje innej opcji. Chciał, żeby tytuł z jednej strony pokazał pewność siebie, a z drugiej pokorę – bo w końcu użyliśmy czasu przyszłego – „będziemy”, a nie teraźniejszego. Pomyślałem, że wymyślił to przed chwilą jadąc tramwajem, ale nie ukrywam – przekonał mnie. Dodałem do tego formę zapisu w wersji finalnej. Taka dwuznaczność – będziemy raperami, pisanymi wielkimi literami. Cała akcja wiąże się też z zabawną anegdotą. Jakieś 3 miesiące później kręciliśmy klip do Brokatu. Marcin opowiadał jednemu ze znajomych na planie, że to ja wymyśliłem tytuł płyty od początku do końca. Przypomniałem mu wtedy, jak było na prawdę. Sam Sakee, dopiero 3 miesiące po zaklepaniu tego tytułu przez nas obu, poznał odpowiedź na Twoje pytanie, a ja zorientowałem się, że przed naszym spotkaniem – głębszych mogło być kilka… naście.
Sakee: To był piękny wiosenny dzień i zdaje się, że dzień wcześniej mój Liverpool skopał komuś cztery litery, toteż poprzednia noc dosłownie zlała mi się z dniem. Co do anegdoty: prawda.

Rynek hip-hop’owy (jak i cały muzyczny) zmienił się diametralnie. Nie trzeba nagrać bardzo dobrze przyjętego albumu przez grono słuchaczy, będąc w podziemiu, aby następnie zrobić krok w przód i wydać album na tzw. “legalu”. Teraz ten “krok w przód” – można zrobić już po jednym singlu, czy też po jakiejś “aferze”, która spowoduje, że dana osoba jest rozpoznawalna. Co sądzicie o raperach bez podziemnej historii?
Kruszec: Wiadomo, że lepiej jeżeli ktoś osiąga jakiś sukces ciężką pracą, podpartą poświęceniem i różnego rodzaju wyrzeczeniami. Wtedy łatwiej to docenić. Jednak tak naprawdę, to nie jest mój problem. Ja nie czuję jakiejś zawiści, że komuś udało się bez tego wszystkiego. Jeżeli ktoś robi dobrą muzykę i osiągnął sukces, a przy tym nikomu nie zrobił krzywdy, to szczerzę życzę powodzenia.
Sakee: Najważniejsza jest muzyka. Nie musi stać za nią wieloletnie przecieranie szlaku na rapowej scenie. Dobra muzyka broni się sama. Sid Vicious, zanim dołączył do Sex Pistols grał na basie od pół roku i nawet momentami nieźle mu szło na koncertach. Trochę inna muzyka, ale chodzi o to samo.

Wśród fanów rap-muzyki (zarówno twórców, jak i odbiorców) trwają rozmowy, dotyczące kopiowania wszystkiego ze Stanów Zjednoczonych oraz, m.in. z takich krajów, jak: Francja i Niemcy. Często poszczególne utwory są kopiowane jeden do jednego. Czy podczas Waszego procesu twórczego również zdarzają się momenty, w których inspiracja zamienia się w “kalkę”
Kruszec:
Absolutnie nie powinno być zgody środowiska na takie niemieckie akcje. Opublikowany pod koniec grudnia 2018 roku numer „Poczta Polska” – nawiązuje do tego. Jeżeli ktoś jest w stanie ulepszyć coś, co już istnieje, to niech próbuje. Natomiast jeżeli ktoś kopiuje numer jeden do jednego, niech po prostu nie nazywa się artystą, albo chociaż zachowa się honorowo i w opisie doda Cover numeru X wykonywanego przez Y. To przykre, że tacy ludzie robią karierę na niewiedzy innych, ale cóż. Takie są prawa rynku, to wierzchołek góry lodowej stworzonej z absurdów, które niektórzy bardzo chętnie wykorzystują.
Sakee: Nie za bardzo przejmujemy się zdaniem innych o naszej muzyce. Artysta – w „procesie” tworzenia – powinien być egoistą. Powinien robić taką muzykę, jaka mu się podoba. Robimy taką muzykę jaką lubimy i nie kopiujemy. Mamy jednak świadomość tego, że w obecnym zalewie rapu na rynku – nie trudno o skopiowanie kogoś choćby trochę (nawet nieświadomie), czy to w tekście, czy w brzmieniu. „Poczta Polska”, przywołana przez ziomka, to dobry przykład – bo jest tam niecały wers, który słyszałem u innego rapera, a którego Kruszec nie słucha, więc na bank to „nieświadomka”. Nie zdradzę tego jednak – niech słuchacze się pobawią. Dziś już wiesz, Kru.

Wróćmy jeszcze na chwilę do tytułu “Będziemy (wielkimi) RAPERAMI” – czy obserwując to, co aktualnie dzieje się wokół czołowych artystów polskiej rap sceny jak, m.in. Palucha, KęKę, Słonia WSRH, Kaliego – macie w głowie to, że chcielibyście spróbować żyć w 100% z muzyki?
Kruszec: Muzyka to nasza największa pasja. Chyba każdy chciałby żyć i zarabiać, realizując swoje pasje, niezależnie od tego, czy chodzi o muzykę, sport, cykanie selfie, czy o anatomię ssaków morskich.
Sakee: Słyszałem o takich, co żyją z wioślarstwa…

Zanim o tym, co być może czeka na Was w najbliższej przyszłości… Opowiedzcie, jak w ogóle doszło do współpracy pomiędzy Wami i stworzenia duetu działającego pod szyldem “Krusze Sake”?
Kruszec: Pracowaliśmy razem w jednej firmie. Znałem Sakee już jakieś 2 lata i zawsze kojarzyłem go z gitarą (na którą zbierał parę miesięcy) i z rockowymi numerami. Któregoś dnia temat zszedł na rap i powiedział mi, że napisał właśnie nowy numer. Zaczęliśmy rozmawiać o studiu nagraniowym. Dowiedziałem się, że rejestruje wokale w RedRum Studio, które jest niedaleko mojego mieszkania i przy samej uczelni, którą akurat kończyłem. Zaczęliśmy rozmawiać o tym, że obaj mamy w planach wydać płytę i tak od słowa do słowa doszliśmy do wniosku, że zrobimy to razem. Wysłałem mu numery, które szykowałem na swoje solo. Zajarał się i poszło.
Sakee: Zajarał się czyli … zajarał i dopisał zwrotki do „Copacabany” oraz „Na smyczy”, które chyba wtedy miały tylko Twój text. Kiedy to wysyłałem, to dodam z wrodzoną w sobie skromnością, iż wiedziałem, że koledze moje zwrotki i flow się spodobają.

Ciekawostką jest to, że Sakee miał parę lat temu pomysł na rockowy band…
Kruszec: Pewnie, gdyby tego dnia nie zeszło nam na temat rapu, nadal myślałbym, że robi wyłącznie jakieś ballady rockowe.
Sakee: Miałem i mam ten pomysł jeszcze od końca poprzedniego tysiąclecia, ale nigdy nie udało mi się trafić na takich świrusów, którym chciałoby się grać i przykładać do tego tak samo jak mi – poza Dodkiem – pozdro Ryjku! Co więcej… to nie pomysł, to powołanie! Zawsze była jakaś przeszkoda u niedoszłych „kompanów na lata” z kapeli: dziewczyna, studia, zamiłowania do gitarowych wirtuozów, „mój pies ma biegunkę”, itd. Najczęstszą z nich – było jednak lenistwo. Niebawem mój plan się ziści, choć dziś ciężko o ludzi, którym się chce. Za dużo atrakcji wokół. I nie grałem rockowych ballad, fatalnie to zabrzmiało.

Kiedy czytamy, bądź oglądamy wywiady ze znanymi raperami, to bardzo często przewijają się odpowiedzi, które jednych zaskakują, ale innych w ogóle nie dziwią. Mianowicie mowa o tym, że praktycznie nie słuchają oni rapu. Padają takie argumenty, jak: nie chcą kalkować innych, ponieważ każdy odsłuch pozostaje w pamięci, inspiracji i pomysłów szukają wśród innych gatunków muzycznych. Zgadzacie się z tym?
Kruszec: Nie. Od dzieciaka słucham główne polskiego rapu. W ostatnich latach nie sprawdzam zbyt wielu rzeczy z USA, czy reszty Europy. Ja patrzę na to z drugiej strony. Pisząc nowe kawałki, staram się robić coś innego, niż wyszło do tej pory. Słowo moda – od zawsze miało dla mnie pejoratywny wydźwięk.
Sakee: Słucham głównie rapu, bluesa i jazzu. Nowych, dobrych rockowych kapel jest dziś jak na lekarstwo, ale dzięki temu, że nie było czego słuchać w rocku, to poznałem jazz.

Słuchając Waszych kawałków, od razu na myśl przyszedł mi styl prezentowany przez Abradaba. Czy właśnie taki luźny styl, delikatny klimat i ogromna waga przywiązana do warstwy tekstowej i wokalu, można uznać za Wasz znak rozpoznawczy?
Kruszec: Znakiem rozpoznawczym mają być kapelusze. Może stąd nasuwa się skojarzenie z Abradabem, który na okładce również nosi kapelusz. Natomiast sama płyta, to bardziej mixtape niż album robiony w całości pod konkretną konwencję. Kawałki, których kolejność nie jest przypadkowa, bardzo rozjeżdżają się pod względem klimatu, tego co chcemy przekazać, czy samej muzyki. My sami też mamy bardzo różny styl. Fakt, bardzo mocno skupiamy się na warstwie lirycznej, od czego odchodzi się przy obecnych trendach w rapie, ale na pewno nie stwierdziłbym, że płyta w całości utrzymuje się w delikatnym klimacie. Pisząc teksty, starałem się, żeby słuchaczowi ciężko było porównać moje flow i styl do kogokolwiek. Robić coś, co mi się podoba, a jednocześnie coś, czego brakuje mi na naszej scenie. Natomiast paru znajomych, już po wydaniu i przesłuchaniu albumu, również zwróciło uwagę na podobieństwo do członka K44. Osobiście 048 sprawdziłem już po wydaniu naszej płyty i muszę przyznać, że biorąc pod uwagę naszą płytę jako całość, faktycznie pewne podobieństwa można dostrzec.
Sakee: Z płytą „048” Dab na OLIS zadebiutował na miejscu 038. Przywołuję tę konotację, jako dobry przykład na potwierdzenie tezy, iż 90% słuchaczy nie przywiązuje uwagi do tekstów. Znam „Emisję spalin”… i to tyle z Abradaba. Nie zaczniemy płakać na autotune i nie zaczniemy rzucać w clipach wydrukowanymi w punkcie xero banknotami – bo to teraz modne. Wrażenie, że przywiązujemy do tekstów znaczenie „ogromne”, to tylko efekt tego, że mało kto przywiązuje do tekstów znaczenie „jakiekolwiek”.

A w jaki sposób trenujecie swoją dykcję?
Kruszec:
Moja praca w dużej części skupia się na prowadzeniu rozmów z klientami. Ponadto, staram się często przewijać numery, które w mojej opinii są skomplikowane fonetycznie. Kiedyś na przykład, nawijałem pierwszą zwrotkę „Powierzchni tnących” Fokusa, starając się zrozumiale wypowiedzieć jak największą ilość słów na sekundę. Rekord to około 4 słów na sekundę.
Sakee: Ja od zawsze dużo gadam. Gęba mi się nie zamyka.

Jak długo zbieraliście materiał na: “Będziemy (wielkimi) RAPERAMI”? Był to krótszy, czy raczej dłuższy proces?
Kruszec: Pierwsze rozmowy o tym projekcie miały miejsce pod koniec 2017 roku. Miałem wtedy kilka napisanych numerów na swoje solo: “Kreatora”, “Copacabanę” i “Pocztę Polską”, które już wtedy miały po 2-3 lata. Było przy tych numerach oczywiście trochę pracy, bo musiałem poprawić nazbyt przedawnione teksty. Trzeba też było przerobić bity. Pozostałe numery powstawały w 2018.
Sakee: Z uwagi na użyte przez kolegę słowo „projekt”, czuję się obrażony..

Na razie jedynym teledyskiem, promującym wspomniany album – jest “BROKAT”. Dlaczego właśnie ten utwór postanowiliście zobrazować i czy macie plan na kolejny “obrazek”?
Kruszec: Stwierdziliśmy, że “Brokat” ma najbardziej chwytliwy refren. Samo „błysk, błysk” zapada w pamięć na tyle, że są osoby, które szukają po tej frazie tego utworu na Youtube.  Ponadto, ma on duży potencjał na teledysk z fabułą. Dla nas, zwykłe machanie łapami przed kamerą, raczej nie ma większego sensu. Klip powinien dodawać jakąś wartość do samego numeru. Nie wystarczy, że działa na kolejny zmysł. Plany na przyszłość są u nas bardzo dynamiczne. Póki co, nie chcemy niczego deklarować. Jedyną rzeczą, którą możemy zdradzić, jest koncert na przełomie stycznia i lutego, który odbędzie się w Warszawie. Więcej informacji na ten temat podrzucimy w najbliższym czasie na naszych Social Mediach.
Sakee: Naciskałem na „Brokat”, ale generalnie teledyski mnie nie interesują. Uważam natomiast, że chłopaki (za i przed kamerą) wykonali dobra robotę jak na „budżet”, którym dysponowaliśmy, oraz że nie powinno zaczynać się zdań od „uważam natomiast”. Takie czasy, że słuchacz chce mieć na co popatrzeć.

Rozmowę dla rapnews.pl przeprowadził: Patryk FENT

Facebook Comments
PODZIEL SIĘ