fot. @ciociaewaaa_foto

Dziś Dzień Ojca, czyli święto, które jest wyrazem szacunku i wdzięczności naszym ojcom. W tym wyjątkowym dniu poruszającym (jak przystało na tę osobę) wpisem postanowił podzielić się KęKę.

Zapoznajcie się z poniższą treścią:

  • Kiedyś przeczytałem, że najważniejszym obowiązkiem i celem rodzica powinno być zapewnienie swoim dzieciom lepszego startu/życia niż samemu się miało.
    Ta sentencja, podobnie jak wszystkie podobne krótkie zdania mające na celu uporządkować skomplikowaną i złożoną rzeczywistość, ma oczywiście wiele”ale”…. Mimo to jakoś utkwiła mi w głowie i od lat gdzieś tam mi towarzyszy.
    Każdy z nas dostaje od losu inne punkty na starcie. Począwszy od biologicznych różnic wpływających na nasze życie, poprzez zróżnicowanie w rozwoju intelektualnym i emocjonalnym które dostajemy, a na warunkach bytowych kończąc.
    Za czasów dzieciństwa moich rodziców, ,przypadającego na pierwsze lata powojenne, troska o dziecko, oznaczała zapewnienie dachu nad głową, jedzenia.. i paru innych podstawowych potrzeb. W czasach kiedy zagadnieniem był głód i niedostatek, reszta spraw schodziła na dalszy plan.
    Pokolenie moich rodziców, obecnie ok.75latkow już trochę inaczej podchodziło do wychowywania. Zarówno ja i moja siostra, nie chodziliśmy głodni, zostaliśmy wychowani w poszanowaniu do pracy i w ciekawości do świata. Jednak wiedza na temat rozwoju dziecka jak i możliwości rodziców, czy ogólniej ujmując PRL-u lat 70tych i 80tych, nijak się miała do tego jak dziś patrzymy na rolę rodzica w świecie. Przynajmniej jak ja patrzę.
    Nadal myślę o stabilizacji i bezpieczeństwie moich synów. O wszystkich tych przyziemnych sprawach o których odpowiedzialny rodzic musi pamiętać. Chcę też uczyć ich jeździć na rowerze, zachęcać do sportu, czy osiągania postanowionych celów etc., ale przede wszystkim zależy mi na tym, aby być dla nich oparciem emocjonalnym. Rozmawiać o ich troskach, i wspierać w trudnych chwilach.
    Przez lata moich zmagań z moją głową, widzę czego mi było trzeba i dlatego pragnę troszczyć się o nich też w tej dziedzinie.
    Żeby mieli trochę lepszy start… Czy to się uda? Czy naprawiając jedne błędy nie popełniam drugich? Czy świat w jakim im przyjdzie żyć,to ten na jaki ich szykuje?
    Życie pokaże. Ważne żeby się starać.
    Pozdrawiam dziś wszystkich ojców. Robota jest ciężka, ale warta każdego trudu 💪💪💪
View this post on Instagram

Kiedyś przeczytałem, że najważniejszym obowiązkiem i celem rodzica powinno być zapewnienie swoim dzieciom lepszego startu/życia niż samemu się miało. Ta sentencja, podobnie jak wszystkie podobne krótkie zdania mające na celu uporządkować skomplikowaną i złożoną rzeczywistość, ma oczywiście wiele"ale"…. Mimo to jakoś utkwiła mi w głowie i od lat gdzieś tam mi towarzyszy. Każdy z nas dostaje od losu inne punkty na starcie. Począwszy od biologicznych różnic wpływających na nasze życie, poprzez zróżnicowanie w rozwoju intelektualnym i emocjonalnym które dostajemy, a na warunkach bytowych kończąc. Za czasów dzieciństwa moich rodziców, ,przypadającego na pierwsze lata powojenne, troska o dziecko, oznaczała zapewnienie dachu nad głową, jedzenia.. i paru innych podstawowych potrzeb. W czasach kiedy zagadnieniem był głód i niedostatek, reszta spraw schodziła na dalszy plan. Pokolenie moich rodziców, obecnie ok.75latkow już trochę inaczej podchodziło do wychowywania. Zarówno ja i moja siostra, nie chodziliśmy głodni, zostaliśmy wychowani w poszanowaniu do pracy i w ciekawości do świata. Jednak wiedza na temat rozwoju dziecka jak i możliwości rodziców, czy ogólniej ujmując PRL-u lat 70tych i 80tych, nijak się miała do tego jak dziś patrzymy na rolę rodzica w świecie. Przynajmniej jak ja patrzę. Nadal myślę o stabilizacji i bezpieczeństwie moich synów. O wszystkich tych przyziemnych sprawach o których odpowiedzialny rodzic musi pamiętać. Chcę też uczyć ich jeździć na rowerze, zachęcać do sportu, czy osiągania postanowionych celów etc., ale przede wszystkim zależy mi na tym, aby być dla nich oparciem emocjonalnym. Rozmawiać o ich troskach, i wspierać w trudnych chwilach. Przez lata moich zmagań z moją głową, widzę czego mi było trzeba i dlatego pragnę troszczyć się o nich też w tej dziedzinie. Żeby mieli trochę lepszy start… Czy to się uda? Czy naprawiając jedne błędy nie popełniam drugich? Czy świat w jakim im przyjdzie żyć,to ten na jaki ich szykuje? Życie pokaże. Ważne żeby się starać. Pozdrawiam dziś wszystkich ojców. Robota jest ciężka, ale warta każdego trudu 💪💪💪

A post shared by Mr KęKę (@mrkekeoficjalnie) on

ZOSTAW ODPOWIEDŹ