fot. @ciociaewaaa_foto

Można nie dowierzać, lecz z faktami się nie dyskutuje. Filipek w grudniu wypuści swoją 12. płytę! Tak, tak… „Bipolar”, który zostanie wydany nakładem wytwórni QueQuality, będzie 12. wydawnictwem nagranym od 2014 roku. Trzeba przyznać, że topowy freestyle’owiec idzie jak burza.

Raperowi zarzuca się jednak, że ma za szybkie tempo i nie przykłada się do tego, co robi. Filipek postanowił odpowiedzieć komentarze.

  • Witam, witam. Jako iż Bipolar w ciągu najbliższych kilku godzin pójdzie do tłoczni, by preorderki doszły na czas, a ja mam wolną godzinkę, postanowiłem napisać co nieco. Spotkałem się ostatnio ze stwierdzeniem, że Filipek napierdala płytami jak maszyna, idzie w jakość nie ilość itp. To moja 12 płyta i sam nie dowierzam ile ich już naprodukowałem, są też momenty, że żałuje, że jest ich aż tak dużo{a ciągle jesteś dość młody na tej scenie}. Gdy pomyślę, że takie Novum gdzieś na czarnym rynku jest warte z 400 złotych, łapie się za łeb. Dla mnie ta płyta jest asłuchalna, jak większość mojej starszej twórczości i nawet jakaś część nowszej. Nie piszę tego by ktoś mi napisał „co ty pierdolisz, jesteś zajebisty”, ponieważ mój samokrytycyzm choć jest wysoko rozwinięty, nie wpływa na poczucie mojej ogólnej wartości. Jest jednak pewna zasada, którą się kieruje od kiedy złapałem pierwszy raz za mikrofon{chociaż raczej za długopis}.
    Każda płyta jest pewnym stanem emocjonalnym. Moja postawa wobec twórczości jest kompletnie niemainstreamowa. Pisałem zawsze z potrzeby, jestem gościem, który nigdy nie miał miesiąca bez napisania numeru. Dużo osób mi radziło – zrób sobie przerwę, złap świeżość, daj ludziom od siebie odpocząć. Jak coś mnie gryzie, jak jest chujowo, jak jest dobrze, jak się najebiemy i jest fajnie, jak mam mało pieniędzy i jest niefajnie – zawsze to przelewam. Nigdy nie nagrałem czegoś by być w rankingu „najlepsza płyta 2075 roku}, żeby przypodobać się słuchaczom. Tak samo jak bardzo rzadko pisałem utwory w studio, chociaż wielu raperów robi tak właśnie całe projekty. Dla mnie pisanie jest zbyt prywatne, by ktoś zrobił przy mnie bit i powiedział „sieknij teraz zwrotkę, masz pól godziny i kręcimy klip”. Nie mówię, że jestem jakimś lirycznym przechujem, bardziej chodzi o podejście. To musi być o czymś. Muzyka ma prawo bytu, nawet jak jest o niczym i po prostu wpada w ucho, ale nie moja. Ja tak nie potrafię.
    Starając się znaleźć meritum w tym co pisze – nie lubie gdy ktoś twierdzi, że jestem produktywny. Ja nie mam ambicji nakurwić 100 płyt do końca swojego życia i a nuż znajdzie się numer, który zrobi miliard wyświetleń. Ja po prostu wyrażam siebie. Dlatego też powstał Bipolar. Dostawałem od PSR-a kolejne bity, które czułem, które miały to coś. Na których zostawiałem cząstke swojego nowego siebie. Bo od czasu pierwszej płyty zmieniło się wszystko, od ludzi, który mnie otaczają, po kobiety, światopogląd czy inne sprawy. Ale nie zmieniła się potrzeba wyrażania siebie. Pójście na piwo z ziomkiem i wygadanie się, to nie to samo. U mnie to tak nie działa. NF nazwał swoją płyte „Therapy Session” i to chyba najlepiej obrazuje też mnie. Nawet jak ciągle walczę ze swoją monotematycznościa i czuje jakbym kopal się z koniem, to – jakie życie taki rap. W życiu mam tylko pare tematów, które pchają mnie do pisania{forma utworów oczywiście to już zupełnie inna sprawa} i Ameryki nie odkrywam. Za mało wiem, za mało widziałem, by być drugim Lamarem i poruszać społeczne sprawy. Jestem po prostu zwykłym gościem, którego sensem życia jest muzyka. Gościem, który nawet specjalnie nie namawia nikogo by kupował jego twórczość, bo jeżeli ktoś odnajdzie w niej cząstke siebie, to to zrobi. Fajnie jest kiedyś zrobić złotą płytę, ale jeżeli to nie miałoby być w zgodzie z samym sobą – jebać. Buziak. – napisał w mediach społecznościowych.

Witam, witam. Jako iż Bipolar w ciągu najbliższych kilku godzin pójdzie do tłoczni, by preorderki doszły na czas, a ja…

Opublikowany przez Filipek Wtorek, 3 grudnia 2019