fot. źródło: @Opalhh

Opał ma za sobą bardzo płodny muzycznie czas, bowiem w ubiegłym roku wypuścił najnowszy solowy krążek, pt. „Pandora EP”, a następnie rok później wspólny projekt z Kleszczem „7G”. Młody raper przyznał jednak, że ostatnie miesiące były dla niego bardzo trudne. Czuł się wykończony psychicznie, o czym opowie m.in. na nadchodzącej płycie.

  • Piszę ten album od ponad roku. Pierwsze numery powstały lada chwila po premierze „PANDORY”. Bywało różnie w tym czasie, nie ukrywam i nie wstydzę się tego, że lekko mnie przygniotło – to też będziecie mogli odczuć na albumie. Nie wiem, czy to depresja, czy stan przed depresyjny, czy jakieś inne gówno, ale wiem, że było kilka takich miesięcy, gdzie czułem się jak najgorszy śmieć, bez motywacji, bez poczucia własnej wartości. – przekazał na Instagramie Opał.
  • Dzisiaj z perspektywy czasu patrzę na to z lekkim uśmiechem. Fajnie jest przeżyć coś takiego i pamiętać o tym jak było, to lepiej pozwala cieszyć się tym, co tu i teraz. A jak jest teraz? Domykam mix/master, kończymy szlify okładkowo-wizualne, oglądam pierwsze klipy, a w między czasie buduję swoje pierwsze własne studio nagraniowe i JARAM JAK LASY W AUSTRALII.
    Oddam Wam całego siebie, szczęśliwego, wkurwionego, załamanego, bez nadziei i napełnionego nią w całości. Taki właśnie jest ten album. To wybuch i mix wszystkich moich emocji, przeżyć i przemyśleń.
    Dziękuję, że jesteście, że wspieracie, kupujecie płyty i ciuchy – ja serio bez tego nie mógłbym się rozwijać.
    – dodał.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ