fot. kadr z klipu "Nie będziemy przyjaciółmi"

B.R.O zaskoczył wszystkich(?) fanów polskiego hip-hopu swoim najnowszym singlem, zatytułowanym „Nie będziemy przyjaciółmi”, który promuje jego kolejny solowy krążek. Zapewne zastanawiacie się, czym warszawski raper sprawił tak spore poruszenie wśród słuchaczy?

Postanowił on zaprezentować nowe muzyczne (popowe!) oblicze. To podzieliło komentujących, ale artysta zapewnił, że jest pewny tego wyboru:

  • Dojrzewam i nie zamierzam tego ukrywać ani próbować się tego wyzbyć w mojej twórczości. Dla mnie to bez wątpienia nowy etap, a dla Was to też będzie nowy Kuba. Co z tym zrobicie? Nie wiem. Wiem natomiast, że idę za głosem swojego serca i artystycznej wizji na samego siebie i żyję w zgodzie ze sobą. – oznajmił twórca takich płyt, jak: „High School” czy „Nowy rozdział”. 

Utwór „Nie będziemy przyjaciółmi” – nie jest jednak ostatecznym zakończeniem „rapowej kariery”, ponieważ na płycie zaplanowanej na 2020 roku prawdopodobnie znajdą się rapowe elementy:

  • Ostatnie lata prężnie pracowałem nad swoim warsztatem wokalnym i chciałbym teraz z niego częściej i mocniej korzystać. To jest coś, w czym się realizuję i prywatnie daje mi to bardzo dużo satysfakcji. Niemniej jednak dostałem ostatnio kilka zaproszeń na featuringi do czysto rapowych kawałków i tam dalej można mnie usłyszeć w rapowym wydaniu. – przekazał B.R.O portalowi cgm.pl.

A Wy, jak oceniacie muzyczną przemianę B.R.O?